Szczyrk - starzy rajdowicze
Będąc dzieciakiem dużo nałaziłem się po górach i teraz, gdy mam lat czterdzieści brakuje mi tego wędrowania. Z zazdrością wspominałem przeszłość, aż w końcu postanowiłem zebrać grupę znajomych i po prostu pojechać gdzieś całą paczką. Moi najlepsi przyjaciele nie mogli, bo akuratmieli jakieś zajęcia, ale zebraliśmy z żoną dość pokaźną grupkę ludzi i wspólnie wyznaczyliśmy azymut naszej wyprawy. Większość z nas nie była jeszcze w Beskidach, więc wybór padł na Szczyrk. Spaliśmy w najzwyczajniejszym schronisku PTSm
Szczyrk, by w ten sposób móc choć w pewnej mierze zbliżyć się do czasów szkolnych. Ten pobyt w Szczyrku był niemal genialnym pomysłem, bo robilismy dokładnie to, co przed laty na rajdach. Ogniska, przygotowywanie śmiesznych scenek turystycznych, itd. Najbardziej wciągnęło nas szykowanie sobie jedzenia. Pamiętacie puszki z konserwami, otwieracze do konserw, zielonego ogórka, niezbędniki i jajka ugotowane na twardo, które zajada się gdzieś w czasie przerwy w marszu. Było zarąbiście. Powrót do przeszłości udal się nam doskonale. Kidy następny? jak najszybciej.